Nie każdą sprawę wygrywa się jednym mocnym argumentem prawnym.

Czasem wygrywa się ją spokojem, właściwą strategią i zaufaniem: do klienta, do procedury i do ludzi, którzy tę procedurę stosują.

W jednej z prowadzonych przeze mnie spraw klient został wybrany jako najemca lokalu użytkowego. Aby zawrzeć umowę najmu, musiał jednak spełnić dodatkowe wymogi formalne związane z możliwością prowadzenia działalności gospodarczej we własnym imieniu. Zależało to od zakończenia równolegle toczącego się postępowania administracyjnego.

Problem pojawił się na ostatnim etapie.

Nie było przepisu, który nakazywałby organowi wydać decyzję i rozstrzygnąć sprawę dokładnie w terminie potrzebnym klientowi. Można było natomiast rzetelnie przedstawić sytuację i wskazać, dlaczego czas ma w tej sprawie realne znaczenie.

Klient rozważał alternatywne rozwiązanie organizacyjne, które z jego perspektywy wydawało się szybkie i praktyczne. Wyjaśniłam mu jednak, że prawnie oznaczałoby to zawarcie umowy najmu z innym podmiotem, a więc nie można było zakładać, że wynajmujący automatycznie zaakceptuje taką zmianę.

Najpierw należało zapytać, a dopiero potem działać.

Wynajmujący nie zaakceptował zmiany podmiotu, ale dał klientowi dodatkowy czas na uzupełnienie dokumentów.

Najprostszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem pozostawało więc doprowadzenie do zakończenia sprawy administracyjnej, od której zależała możliwość prowadzenia działalności gospodarczej przez samego klienta.

Byliśmy z klientem osobiście w urzędzie. Usłyszeliśmy, że sprawa jest w toku i że na tym etapie nic więcej nie da się zrobić.

Klient zdecydował się jednak sam napisać do osoby prowadzącej jego sprawę. Spokojnie. Rzeczowo. Po ludzku. Wyjaśnił, co zależy od rozstrzygnięcia i dlaczego czas naprawdę ma znaczenie.

Sprawa została rozstrzygnięta w terminie, który pozwolił klientowi uzupełnić dokumenty.

Klient podpisał umowę najmu.

Ta sprawa przypomniała mi o czymś ważnym: czasem rola prawnika nie polega na odegraniu bohatera poprzez wykonanie ruchu, który bezpośrednio przesądza o wyniku sprawy.

Czasem polega na stworzeniu przestrzeni, w której ludzie mogą sami znaleźć najlepsze rozwiązanie problemu.

To nie zawsze jest łatwe. Powstrzymanie się od kolejnego pisma, kolejnego nacisku czy forsowania kolejnej konstrukcji prawnej bywa trudniejsze niż samo działanie.

Ale czasem właśnie wtedy pojawia się rozwiązanie.

Nie zawsze jest nim przepis, który rozwiązuje od razu cały problem.

Czasem są to dobrze ustalone ryzyka i rzetelnie poinformowanie klienta, jakie ma opcje.

Można zaufać klientowi, że sam też potrafi zawalczyć o swoją sprawę.

I czasem po drugiej stronie znajduje się osoba, która w granicach procedury i własnych kompetencji potrafi dostrzec realną wagę sprawy dla drugiego człowieka.

Prawo wyznacza ramy.

Ludzie sprawiają, że w tych ramach da się znaleźć rozwiązanie.

Anna Miniewicz

Anna Miniewicz is a Polish attorney-at-law and EUIPO Professional Representative and the founder of IP-MC Law Firm.

IP-MC Law Firm supports international companies, technology businesses, e-commerce brands and foreign law firms with EU trademark protection, EUIPO proceedings, IP strategy and technology-related commercial agreements.

The practice focuses on EU trademark clearance and registration, oppositions, online brand protection, EU market-entry IP reviews, licensing, SaaS and IT agreements, copyright and related commercial matters.

Anna represents clients before the European Union Intellectual Property Office (EUIPO) and the Polish Patent Office and advises international businesses on protecting and commercialising intellectual property in the European Union.

https://www.ip-mc.com/
Previous
Previous

Not Every Case Is Won with One Strong Legal Argument

Next
Next

Can a Trademark Tell a False Heritage Story? What Founders Can Learn from the Fauré Le Page Case